Muzyczny ród Kędzierskich

Od Tatr po Bałtyk może pan przejść i takiego oberka żadna z orkiestr w Polsce nie gra* – ród Kędzierskich w perspektywie socjologii kultury

Jest osobliwością Podhala, że obfituje po dziś dzień w rody muzykanckie o ustalonej pozycji i wielopokoleniowej historii. Wszyscy wszak znamy, jak Polska długa i szeroka, Karpieli-Bułecki i Trebunie-Tutki. Podobne im rodziny nie pozostają jednak fenomenem li tylko dorzecza Dunajca.

Nie jest przy tym przypadkiem, że wyłącznie tam zamieszkałe muzykanckie familie utrwaliły się w narodowym imaginarium; stałym elementem kultury polskiej, od końca XIX wieku, jest zachwyt nad Tatrami i ich mieszkańcami. Powszechnym fantazmatem pozostaje zaś wyobrażenie, jakoby kultura górali podhalańskich miała skupiać w sobie, niby w soczewce, prawdę o polskości.

Nizinne grupy etnograficzne nie zostały obdarzone inteligencką nobilitacją, która taki fantazmat wytwarza. Ich pierwotna kultura erodowała więc dużo szybciej, w istocie – proces ten obecnie dobiega końca. Jego względnego spowolnienia na zachodniej radomszczyźnie, w wioskach położonych na północ od Przysuchy, upatrywać należy zaś w twórczej obecności wielopokoleniowego rodu Kędzierskich. Rodu, dodajmy, muzykanckiego.

Jego dzieje, jak rekonstruował je profesor Andrzej Bieńkowski, sięgają końca XVIII wieku, gdy urodził się pierwszy skrzypek w rodzinie, Marcin Kędzierski. Jego syn, Franciszek, podobnie jak dwóch wnuków – Andrzej i Jan – także grali na tym instrumencie. Tego rodzaju międzypokoleniowy przekaz, funkcjonujący w ramach rodziny, utrwala repertuar, nie czyniąc zeń żywej skamieliny; przenosi raczej w przyszłość dawne języki muzyczne. Klan, funkcjonujący na zasadzie cechu, staje się zaś depozytariuszem melodii, estetyki wykonawczej i wiedzy o dawnych obrzędach.

Zasadnicze znaczenie ma również fakt, że u Kędzierskich, od początku związanych ze Rdzuchowem, wsią w parafii Sady, pobierało nauki wielu okolicznych chłopców, którzy następnie, już jako samodzielni skrzypkowie, nieśli tę starodawną nutę w inne strony. Te muzyczne genealogie usystematyzował i zamieścił w swojej książce „Ostatni wiejscy muzykanci” profesor Andrzej Bieńkowski.

Rewolucje zmiatają jednak z powierzchni ziemi nawet najtrwalsze struktury; wśród dzieci Andrzeja i Jana Kędzierskich już tylko syn drugiego z nich, Józef, chwycił za skrzypce. To bohater niniejszej strony – urodzony w 1913 roku, w przededniu wielkich zmian w muzyce wiejskiej. Jego bracia stryjeczni, Walenty (ur. 1913) i Jan (ur. 1928) Kędzierscy, zostali już harmonistami. Wraz ze zmianą instrumentarium rozpoczął się zaś kres tradycyjnej muzyki. Stanowiąca oś kultury wiejskiej triada śpiew-skrzypce-taniec rozpadła się w kilkadziesiąt lat po pojawieniu się pierwszych trzyrzędówek, a ostatni wiejscy muzykanci, do których należy harmonista Mieczysław Kędzierski (syn Walentego, ur. 1946), nie mają następców.

Witek Wojciechowski

*Cytat z wypowiedzi wybitnego basisty i śpiewaka Stefana Kędzierskiego, brata stryjecznego Józefa. Pochodzi z nagrania profesora Andrzeja Bieńkowskiego, dokonanego w 1985 roku w Sadach.